W meczu inauguracyjnym 2 kolejki Ekstraligi kobiet AZS UJ Kraków niespodziewanie wygrał 1-0 z Górnikiem Łęczna. Dla Krakowianek to pierwsze w historii klubu zwycięstwo nad aktualnymi mistrzyniami Polski. Bohaterką Ujotu została Karolina Gec.

Bramki: Gec 86.
Górnik: Palińska – Dyguś, Górnicka, Siwińska, Zawadzka (46 Niedbała), Grec, Lefeld (78 Osińska), Ratajczyk (60 Rapacka), Hmirova, Kamczyk, Karczewska.
AZS UJ: Klabis – Zapała, Wilk, Malinowska, Bartosiewicz, Daleszczyk (82 Gec), Nosalik (66 Maronde), Wróbel, Sitarz (89 Smaza), Wójcik (63 Solawa), Maziarz (90 Bolko).
Żółte kartki: Grec – Malinowska.

Sobotni poranek zapowiadał się niezwykle pasjonująco dla wszystkich kibiców polskiej piłki kobiecej. Na godzinę 11 zaplanowano spotkanie dwóch drużyn, które zgłaszają akces do walki o ligową czołówkę. Górnik Łęczna w ostatnich latach zdominował krajowe rozgrywki i w ubiegłym sezonie sięgnął po 3 mistrzostwo polski z rzędu. Drużyna UJ Kraków z roku na roku czyni wyraźne postępy i już w poprzednim sezonie zawodniczki ze stolicy Małopolski były bardzo bliskie zakończenia rozgrywek na podium. Na przeszkodzie stanęła epidemia koronawirusa i decyzja o zakończeniu sezonu pomimo tego, że UJ miał rozegrany jeden mecz mniej. Nowy sezon to dla podopiecznych Krzysztofa Kroka idealna okazja, aby udowodnić, że należy im się miejsce w czołówce ligi.

Puchar na początek

Obie drużyny do sobotniego starcia podchodziły w odmiennych nastrojach. Mistrzynie Polski prowadzone przez Piotra Mazurkiewicza w doskonałym stylu rozpoczęły nowy sezon – w pierwszej kolejce rozbiły 6-0 ekipę Rolnika Biedrzychowice. Drużyna AZS UJ Kraków już w pierwszym meczu rozgrywek poznały smak porażki, ulegając 0-2 SMSowi Łódź. Mecz z Górnikiem był doskonałą okazją do rehabilitacji i potwierdzenia swoich wysokich aspiracji. Zadanie byłe jednak niezwykle trudne – rywalki w 3 ostatnich sezonach zawsze kończyły ligę na 1 miejscu, a w ubiegłym roku nie przegrały ani jednego spotkania. Historia rywalizacji obu zespołów również nie mogła napawać optymizmem kibiców krakowskiej drużyny. W 10 spotkaniach jakie rozegrały obie drużyny aż 9-krotnie triumfował zespół z Łęcznej, tylko raz Ujotowi udało się zremisować. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem Pani Sędzi odbyło się zaległe wręczenie pucharu za Mistrzostwo Polski w poprzednim sezonie. Trofeum odebrała kapitan drużyny Natasza Górnicka, która wraz z koleżankami z zespołu mogła na własnym stadionie cieszyć się z wygranej w rozgrywkach. Radość nie trwała zbyt długo – chwilę później rozpoczęło się spotkanie. Początkowe fragmenty meczu były dość wyrównane, jednak to zawodniczki z Łęcznej jako pierwsze uzyskały przewagę. Podopieczne Krzysztofa Kroka cofnęły się i oddały inicjatywę rywalkom. Górniczki starały się budować akcje w ataku pozycyjnym, ale nie udawało im się zaskoczyć dobrze zorganizowanej defensywy krakowianek. Świetnie spisywał się duet środkowych obrończyń – doświadczona Kinga Wilk i młoda, debiutująca w tym sezonie Wiktoria Malinowska świetnie ze sobą współpracowały i rozbijały kolejne ataki mistrzyń Polski. Pierwszą groźną sytuację gospodynie wypracowały sobie w 23 minucie spotkania. Klaudia Lefeld świetnym prostopadłym podaniem obsłużyła Nikolę Karczewską i napastniczka Górnika stanęła oko w oko z Karoliną Klabis. Bramkarka Ujotu nie dała się jednak zaskoczyć próbą podcinki i obroniła swoją drużynę przed stratą bramki. Kilka minut później blisko otworzenie wyniku meczu były krakowianki. Przyjezdne wyszły ze świetną kontrą, ale Weronika Wójcik nie wykorzystała świetnej szansy i przegrała pojedynek z bramkarką Łęcznej – Anną Palińską. W dalszej części spotkania utrzymywała się przewaga gospodyń, ale podopiecznym Piotra Mazurkiewicza wciąż brakowało skuteczności. Krakowianki raz po raz dobrze ustawiały się w obronie, a gdy trzeba było dobrymi interwencjami popisywała się Klabis. W końcówce pierwszej połowy zadrżały serca kibiców Ujotu – rozpędzona Nikola Karczewska z impetem wpadła w bramkarkę krakowianek. Na szczęście Klabis po krótkiej interwencji medycznej wstała i mogła kontynuować grę.

Perfekcyjna zmiana

Po przerwie obserwowaliśmy podobny obraz meczu. W drużynie z Łęcznej szczególnie aktywne były skrzydłowe – Patricia Hmirova i Ewelina Kamczyk. Obie były jednak w tym spotkaniu nieskuteczne. Kamczyk, która w ubiegłym sezonie była królową strzelczyń, w 61 minucie zmarnowała wyśmienitą sytuację sam na sam. Ponownie świetnie zareagowała Karolina Klabis, która kolejnymi interwencjami broniła czystego konta. Kluczowa dla losów spotkania była zmiana przeprowadzona przez trenera Krzysztofa Kroka w 82 minucie meczu. Boisko opuściła bohaterka jednego z głośniejszych transferów ostatnich dni – Katarzyna Daleszczyk. Pomocniczka w poprzednim sezonie wróciła do polskiej ligi, po kilku latach spędzonych w lidze włoskiej, zasilając szeregi Czarnych Sosnowiec. Przed startem obecnych rozgrywek miała ponoć oferty powrotu na Półwysep Apeniński i mogła reprezentować barwy Napoli, ale wolała zostać w polskiej lidze i zdecydowała się na przenosiny do Krakowa. Daleszczyk na boisku zastąpiła Karolina Gec i to właśnie ona kilka minut później została bohaterką swojej drużyny. W 86 minucie Karolina otrzymała podanie w pole karne, piłka po przyjęciu odbiła się od łokcia jednej z rywalek, ale Gec zamiast domagać się rzutu karnego kopnęła piłkę po ziemi w kierunku bramki strzeżonej przez Palińską. Wszyscy kibice wstrzymali oddechy patrząc na futbolówkę, która w powolnym tempie zbliżała się do bramki, odbiła się od słupka by w końcu zatrzepotać w siatce! Chwilę później przyjezdne cieszyły się wspólnie z pierwszej bramki w spotkaniu. W końcowych fragmentach spotkania łęcznianki próbowały jeszcze szarżować na bramkę Ujotu, ale ich próby były nieskuteczne. Krakowianki mądrze szanowały wynik i kilka minut później mogły cieszyć się z gwizdka kończącego rywalizację. Wygrana nad Górnikiem Łęczna jest niewątpliwie ogromnym sukcesem zawodniczek z Krakowa. W całym spotkaniu pokazały się z bardzo dobrej strony. Na największą pochwałę zasługuje postawa całej drużyny w obronie. Wszystkie zawodniczki Ujotu mądrze ustawiały się w obronie i z pełnym zaangażowaniem utrudniały rywalkom rozgrywanie ataków. Na ogromne słowa uznania zasługuje też Karolina Klabis, która zagrała perfekcyjny mecz i nie popełniła właściwie żadnego błędu. Kiedy tyko linii defensywna krakowskiej drużyny zawodziła, Klabis popisywała się skutecznymi interwencjami, którymi uchroniła swoje koleżanki przed utratą bramki. Górnik już w drugiej kolejce stracił pierwsze punkty, a już za tydzień podopieczne Piotra Mazurkiewicza czeka niezwykle trudny wyjazd do Sosnowca na mecz z Czarnymi. AZS UJ Kraków w następnej kolejce zagra przed własną publicznością ze Śląskiem Wrocław.

Autor: Arkadiusz Salomon
Fotografia Wojciech Szubartowski

Możliwość komentowania jest wyłączona.