Jeden do zera, taki werdykt usłyszały rybniczanki po pierwszej połowie tego spotkania. Trzeba przyznać, że to kara najniższa z możliwych. Krakowianki tradycyjnie już nie dały się rozkręcić swoim rywalkom i w hali przy ul.Niebieskiej od pierwszej minuty dominowały na parkiecie. Skończyło się tylko na jednym golu ale należy wspomnieć, że Bzowska miała pełne ręce roboty, a i celowniki podopiecznych Krzysztofa Swóła nie były skalibrowane należycie.

Już w 2 minucie Wójcik na drodze do bramki stanął słupek, w 14-tej Bartosiewicz bombardowała bramkę Bzowskiej, a gdyby dobitka Wójcik nie okazała się kiksem, byłoby już 2:0. A okazje i to znakomitą miała przecież i Kubaszek po akcji Sitarz z Bartosiewicz, tyle tylko że i tym razem Bzowskiej się upiekło. Było jeszcze sporo uderzeń z dystansu które padły łupem golkiperki ale tą jedyną, której udało się ją pokonać przed zejściem do szatni okazała się Ładocha. To ona skutecznie zamykała rozegraną z rzutu wolnego akcję i po dośrodkowaniu Zapały, wepchnęła piłkę do siatki w 8 minucie pojedynku.

W drugiej połowie wyglądało to podobnie, choć nie identycznie. Krakowianki przyspiszały tempo gry, zaskakiwały szybkimi i pomysłowymi akcjami, nie brakowało okazji na kolejne gole tyle tylko, że rybniczanki od czasu do czasu odgryzały się powodując, że miejscowe gromadziły kolejne przewinienia. Mocnym argumentem w walce o trzy punkty był dla krakowianek szybko zdobyty drugi gol. W 25 minucie z kornera tak „szczęśliwie” dośrodkowywała Ładocha, że trafiła w nogę Zapały, a piłka po tym wszystkim wtoczyła się do siatki. Gol dość przypadkowy ale dający Jagiellonkom względny spokój na resztę pojedynku.

Rybniczanki stosowały proste środki. Unikały rozgrywania akcji i szukały zaczepki dalekimi wyrzutami piłki spod bramki. Nie przynosiło to wiele pożytku ale i tak Kalita musiała się postarać przy kilku uderzeniach Kubik czy choćby Miś, która w 28 minucie uwolniła się spod krycia i znalazła się oko w oko z golkiperką. Później swoje okazje i to dogodne marnowały Sitarz z Bartosiewicz, ale w 33 minucie padł gol numer trzy. Po szybko rozegranym rzucie rożnym, piłkę ze szwajcarską precyzją w dolny narożnik bramki posłała Sitarz i losy meczu zostały w zasadzie rozstrzygnięte. Tylko „w zasadzie”, bo aktualne wciąż mistrzynie Polski miały w zanadrzu nadmiar fauli krakowianek. W 39 i 40 minucie Botor podchodziła do przedłużanych karnych ale raz Mochnacka stanęła jej na drodze, a w drugim przypadku zawiodła celność.

Jagiellonki zdominowały kolejnego rywala i zanosi się na to, że rywalizacja o mistrzostwo w grupie południowej toczyć się będzie pomiędzy małopolskimi ekipami – AZS UJ i Wandą Słomniczanką. ROW Rybnik, który sporo przeszedł tej jesieni, nie jest już tym samym zespołem który sięgał po mistrzowski tytuł. W niedzielny wieczór nie miał w zasadzie czym się przeciwstawić rozpędzonym krakowiankom.

Ekstraliga Futsalu Kobiet, 16.12.2018
AZS UJ Kraków – ROW Rybnik 3:0 (1:0)
Ładocha 8, Zapała 25, Sitarz 33

Sędziowali: Wojciech Curyło i Sławomir Steczko (Kraków)
AZS UJ: Kalita – Bartosiewicz, Sitarz, Kubaszek, Wójcik – Mochnacka, Woźniak, Konopka, Wróbel, Maziarz, Nieciąg, Zapała, Ładocha, Tracz.
ROW: Bzowska, Botor, Rosek, Guzik, Pluta – Sobota, Gancarczyk, Miś, Fuchs, Nowosielska, Parzych.

Tekst: Futmal.pl
Foto: Okapi Studio

Możliwość komentowania jest wyłączona.