Mecz sąsiadujących ze sobą w tabeli drużyn stał w pierwszej połowie na wysokim poziomie. W grze obydwu drużyn widać było ambicję i wole walki. Już na samym początku spotkania kibice byli świadkami dwóch okazji bramkowych.

Najpierw groźny strzał Sudyk z trudem na róg sparowała Klabis, a w odpowiedzi Natalia Sitarz uderzyła z półwoleja bezpośrednio z dośrodkowania z rzutu rożnego. Piłka nieznacznie minęła jednak światło bramki, a szkoda, bo gol byłby przedniej urody. W kolejnych minutach zarysowywała się na boisku przewaga Krakowianek, którą udokumentować bramką próbowała Zapała, jednak mimo, iż ławka rezerwowych i kibice już widzieli piłkę w bramce, podnosząc się z radości, strzał również okazał się minimalnie niecelny. W 14 minucie doszło do sporej kontrowersji w polu karnym ekipy ze Szczecina. Zespół gospodarzy domagał się odgwizdania „jedenastki” za odepchnięcie Sitarz tuż przy linii końcowej, jednak gwizdek rozjemczyni milczał. Pięć minut później przyjezdne ponownie zagroziły bramce UJ, ale i tym razem na posterunku była bramkarka akademiczek, parując strzał Niewolnej. Pod drugą bramką blisko szczęścia była Maziarz, jednak jej strzał sprzed pola karnego, na rzut rożny, piękną robinsonadą, odbiła bramkarka ze Szczecina. Krakowianki, grające wysoko na połowie przeciwnika, stwarzały drużynie Olimpii sporo problemów w wyprowadzaniu piłki, przez co udało im się zdominować przeciwnika, który liczył głównie na kontry. Mimo optycznej przewagi, gospodynie nie były w stanie pokonać Niesterowicz i bramki w pierwszej połowie nie padły.

Drugą część gry dobrze rozpoczęły piłkarki z Krakowa, prostopadłe podanie z głębi pola do Maziarz na ich nieszczęście świetnie przecięła Niesterowicz i uratowała z tarapatów swoje koleżanki. Po tej sytuacji mecz umarł. Długo nie działo się nic ciekawego, gra wyrównała się i toczyła głównie w środku pola. Nieliczne akcje kończyły się albo niecelnymi podaniami, albo prostymi stratami. Ożywienie przyniosła 57 minuta. Niespodziewanie przyjezdne uzyskały prowadzenie. Do dośrodkowania z prawej strony boiska najwyżej wyskoczyła grająca trener Olimpii – Natalia Niewolna – kontrując piłkę, która wpadła przy samym słupku bezradnej Klabis. Po stracie bramki zawodniczki UJ zgubiły całkiem rytm gry. Nie miały pomysłu na sforsowanie defensywy rywalek, przytrafiały im się proste straty i bardzo dużo niecelnych zagrań. Reagować próbował trener Krok, przesunął do pomocy kapitan – Magdalenę Knysak, dokonał trzech zmian, jednak niewiele usprawniło to poczynania akademiczek, wyglądało to trochę tak, jakby Krakowianki same nie wierzyły w możliwość odrobienia strat. Brakowało okazji bramkowych, gra toczyła się od straty do straty głównie w środku boiska i tak było do 94 minuty. Wtedy piłkę „na remis” wywalczyła Sitarz. Przepchnęła jedną obrończynię, założyła „siatkę” drugiej i znalazła się oko w oko z Niesterowicz. Bramkarka gości skróciła jej kąt, mimo to napastniczce z Krakowa udało się strzelić obok bramkarki i piłka zmierzała w kierunku bramki. Na nieszczęście gospodyń minęła dalszy słupek i wyszła za linię bramkową.

Po tej akcji sędzia zakończyła zawody, a wyraźnie zmęczone zawodniczki padły na murawę. Krakowianki z rozpaczy, Szczecinianki z radości. Trzy punkty pojechały dziś nad morze, Olimpia odniosła trzecie zwycięstwo, ma na koncie 12 punktów i (przynajmniej do czasu rozegrania pozostałych meczy kolejki), wydostała się z grupy spadkowej. AZS UJ w dalszym ciągu może pochwalić się dorobkiem jedynie 7 „oczek”.

Ekstraliga kobiet, 01.10.2016 – Piaski Wielkie
AZS UJ Kraków – Olimpia Szczecin 0:1 (0:0)
Niewolna 57

Sędziowały: Magdalena Figura – Sabina Czarnecka, Agnieszka Bobowska (Ślaski ZPN)
Żółte kartki: Knysak, Sitarz – Preś, Trzcińska.

AZS UJ: Klabis – Bartosiewicz, Konopka, Knysak, Ładocha – Ferfecka (60 Bryzek), Bolko (80 Kuciel), Zapała, Dul (70 Grzywińska) – Maziarz, Sitarz.
Olimpia: Niesterowicz – Szymaszek, Szwed, Michalczyk, Preś – Niewolna, Fil(67 Łuczak), Trzcińska, Lachman – Witczak, Sudyk.

Galeria zdjęć: https://www.facebook.com/AZS.UJ/photos/?tab=album&album_id=1164678423602143

Źródło: Jakub Pieprzyk (tekst, foto), Piotr Kwiecień (video)

Możliwość komentowania jest wyłączona.