Dwubramkowa przegrana z wicemistrzem Polski na pewnie nie przynosi wstydu beniaminkowi z Krakowa. Gorzej dla akademiczek wyglądał mecz w statystykach. Przez całe spotkanie ani razu nie zagroziły one bramce Agnieszki Gizler.

Z drugiej strony należy wrzucić też mały kamyczek do ogródka Medyka. Wygraną wywalczyły one dzięki stałym fragmentom, podczas których to raczej krakowianki popełniały błędy. Z samej natomiast gry Medyczkom było bardzo ciężko przejść przez szczelnie ustawioną obronę.

Tak właśnie wyglądało całe spotkanie. Krakowianki ustawione wszystkie na własnej połowie skutecznie kryły i przeszkadzały Medykowi w dokładnym rozegraniu piłki. Niebezpiecznie za to było po stałych fragmentach. W pierwszej połowie co najmniej dwa razy po dośrodkowaniach Marty Woźniak i strzałach Slavchevej i Laetiti powinny paść bramki.

Skuteczność trochę poprawiła się po zmianie stron. W 53. minucie kolejne dośrodkowanie Marty Woźniak z rzutu rożnego minęło bramkarkę oraz obrończynie i tak zakręciło że wpadło tuż przy długim słupku.

Druga bramka była podoba. Z tym, że tym razem Woźniak dośrodkowała na długi słupek, a tam akcję skutecznie głową zamknęła debiutująca w Medyku Laetitia.

O grze ofensywnej krakowianek trudno cokolwiek napisać. Dość powiedzieć, że pierwszy rzut rożny egzekwowały one dopiero po godzinie gry, a w przeciągu całego meczu nie oddały żadnego uderzenia na bramkę. Należy jednak gwoli sprawiedliwości podkreślić, że na początku meczu, dopóki starczało sił podopieczne Tomasza Kalety starały się wyprowadzać podaniami piłkę z własnej połowy i konstruować akcje ofensywne. Z czasem jednak ograniczyły się jedynie do przeszkadzania.

Za dwa tygodnie obie drużyny czeka niełatwe zadanie. O Medyku wystarczy powiedzieć, że zagra z Unią Racibórz. Z kolei Jagiellonki czeka wyjazd do Bydgoszczy. Tam już trzeba szukać punktów.

Kronika TVP Krakówzobacz (od 4:28 min)

Możliwość komentowania jest wyłączona.